Po
Już po wszystkim. Postanowienia mam przedwiosenne i trzymać się ich muszę. Moja zakneblowana gęba w końcu osiągnie swoje, a moje nagie palce w końcu przestaną marznąć. Wystarczy się odtłuścić i odmłodzić, bo zmarszczki to moja skaza, poza tym mam siwe włosy ostatnio... Dodam do tego wspomniane powyżej milczenie, nadające mojemu życiu enigmatyczny charakter, jak na młodą kobietę przystało. I może jeszcze koniec z niszczeniem tych zmarzniętych palców obgryzaniem paznokci, no i dużo silnej woli. Dużo więcej niż dużo.
Wyzwaniem jest dla mnie tylko jedno postanowienie. I jak mi się uda, to będzie koniec mojego świata.
Czas zacząć pisać magisterkę, być dojrzałą. Wkroczyć na ścieżkę ze znakiem "przyszła pani magister" jest ciężej, niż wyprowadzić się z domu. Do tego dojrzewałam kilka lat, do bycia magistrem nie dojrzałam, na pewno.
Co z tego, że mam zmarszczki, mam też pryszcze przecież. Młoda jestem. I boję się dorosłości - bycia żoną, może matką, zapewne magistrem - prawie tak panicznie jak pająków. Tak wcale nie jest łatwiej, jest po prostu piotrusiowopanowo. I ja mam prawo być Piotrusiem Panem.
Najważniejsze, że za dwa tygodnie ważny dzień: po pierwsze 1 kwietnia to dzień żartów, po drugie: stuknie mi rok w pracy, po trzecie: stuknie nam 3,5 roku. Śmiesznie.
Czas zacząć chodzić w garsonkach i obcasach. Jeszcze tylko te zimne palce za wyszczekaną gębę i tabliczkę czekolady trzymają mnie w Nibylandii.
Może ja nie chcę postanowień?
Jestem śmieszna nawet we własnych oczach - mogłam zamiast tych wypocin napisać jedno zdanie: idź do diabła, głupia Wago.
Powinnam się upić, wtedy nie boję się myśleć.
Ciri 2010-03-14 21:45:19
skomentuj
(1)
|Wykonała
Ola tylko i wyłącznie dla swojej
siostry rysunek pochodzi
stąd! słowa są
Jej autorstwa! |